Kolejny przystanek, Bułgaria powitała je na lotnisku niezbyt przyjemną pogodą miały jednak nadzieję, że do czasu koncertu przejaśni się na tyle aby nie zmarzły na płycie stadionu. Tymczasem postanowiły odpocząć w hotelu.
Zbliżał się czas koncertu a aura nadal nie sprzyjała imprezie w plenerze, wiatr wzmagał się coraz bardziej. Tośka z Paulą chcąc upewnić się co do adresu weszły na stronę organizatora imprezy i wtedy ich oczom ukazała się wiadomość, w którą nawet nie chciały uwierzyć.
" Z powodu niesprzyjających warunków pogodowych koncert zespołu Thirty Seconds to Mars w dniu dzisiejszym zostaje odwołany. Impreza zostaje przełożona na inny termin. Bilety zachowują swoją ważność."
Czyli pierwsze spotkanie z członkami zespołu nie dojdzie do skutku a miały przecież właśnie dzisiaj przekazać do rąk chłopaków prezent. Antonina była zawiedziona. Bedzie musiała jeszcze trochę czasu potrzymać w tajemnicy swój plan przed jej najlepszą przyjaciółką, chociaż nigdy nie lubiała mieć przed Gold tajemnic, ten jeden jedyny raz nie miała odwagi pokazać jej swojego tajemiczego prezentu, który chciała dołączyć do oficjalnej paczki.
- To co robimy dziewczyny, koncert odwołany więc mamy cały wieczór przed sobą - Beata chciała chociaż w niewielkim stopniu zrekompensować córce i jej przyjaciółce dzisiejszy zawód.
- Mamo, nie chce nam się dzisiaj już nic - Tośka z obrażoną miną spojrzała się w kierunku starszej brunetki.
- Beata, chyba lepiej zostać dzisiaj po prostu w hotelu - poparła druga zawiedziona nastolatka.
- Ok. Jeżeli faktycznie nie macie ochoty nigdzie wychodzić. Jednak proponuję pójść do jadalni i zjeść kolację.
Niechętnie dziewczyny zgodziły się z tym stwierdzeniem i podniosły do wyjścia. Były już przy wejściu do jadalni, kiedy kobieta przypomniała sobie o swoim telefonie. Wróciła więc do pokoju, przedtem każąc swoim podopiecznym poczekać na nią w sali przy stoliku. Miały także w tym czasie złożyć zamówienie u kelnera. Wychodząc do fojer hotelowego zauważyła znajomie wyglądającą blondynkę, która przyglądała się im z wyraźnym zaciekawieniem.
**********************************************************************************
Bracia Leto siedzieli przy swoim stoliku. Obydwaj byli źli. Żaden z nich nie lubił sytuacji kiedy zmuszeni byli odwołać jakikolwiek koncert. Mieli wtedy poczucie, że zawiedli swoich fanów. Jared dodatkowo czuł się zrezygnowany gdyż jego plan w Pradze nie powiódł się.
Siedzieli w ciszy i czekali aż dołączą do nich pozostali. Pierwsza pojawiła się Emma. Po niej do stolika usiedli Tomo z Vicky.
Nagle Shannon zacząl dziwnie spoglądać w drugi koniec hotelowej jadalni.
- Chyba z moimi oczami zaczyna być coś nie tak - szepnąl konspiracyjnie wpatrując się intensywnie przed siebie. - Bo albo mam przewidzenia, albo coś tu jest nie tak.
- Szczerze mówiąc - Tomo postanowił podroczyć się z perkusistą - to biorąc pod uwagę twój wiek to wszystko jest możliwe. Wiesz pogarszanie wzroku, omamy to objawy starości - Chorwat zachichotał.
- To popatrzcie przed siebie i powiedzcie, że nie widzicie tam nic dziwnego - Starszy Leto nie zwrócił jednak uwagi na złośliwości kumpla.
- O kurwa. Ja chyba też mam problemy z oczami - Gitarzysta aż przetarł oczy z niedowierzenia.
- Co wy znowu we dwóch wymyśliliście - Emma z rezygnacją w głosie zróciła się do dziwnie zachowującej się dwójki.
- Vicky, pamiętasz naszą przygodę z Czech i późniejsze polowanie na trzy dziwne osóbki naszego wokalisty? - Tomo zaczął tłumaczyć swojej dziewczynie
Ta tylko pokiwała głową na znak, że kojarzy.
- No to popatrzcie wszyscy tam gdzie my się patrzymy i powiedzcie co widzicie.
- Dwie nastolatki siedzące przy stoliku i zamawiające coś u kelnera. - Odparła obojętnie Emma.
- Jedna wygląda dosyć nietypowo, jest niebieskowłosa - dodała Bosanko. - I raczej nie są stąd bo razmawiają z kelnerem po angielsku.
Na te słowa młodszy Leto, który do tej pory prawie nie zwracał uwagi na otoczenie gwałtownie podniósł głowę i spojrzał we wskazanym kierunku.
- To są te same małolaty - wyszeptał. - Ale brakuje wśród nich jeszcze jednej.
- Mijałam ją , gdy wchodziłam - narzeczona gitarzysty opowiedziała o spotkaniu w holu hotelowym.
- To bardzo dziwne - Emma zaczęła węszyć - dwa różne państwa i w każdym są one. Lepiej uważać, bo z nimi może być coś nie tak.
- Mam pomysł, wrócę do holu i może uda mi się porozmawiać z tamtą dziewczyną - zaproponowała Vicky. - Mnie raczej nie rozpozna, więc spróbuję wybadać o co może chodzić.
Podniosła się ze swojego miejsca i zanim ktokolwiek zdążył zareagować na jej pomysł, drzwi jadalni zamykały się za nią.
**********************************************************************************
Silver i Gold czekały na realizację swojego zamówienia rozglądając się ciekawie po sali. Nagle spojrzały się na siebie i zgodnie pokiwały głowami. Bez niepotrzebnych słów wiedziały, że taka okazja już nigdy później się nie zdarzy. Miały niepowtarzalną okazję przekazać swoje prezenty dla zespołu bez wielu ciekawskich spojrzeń i niezbyt przychylnych komentarzy innych fanów, a przede wszystkim fangirlsów, których na spotkaniach goldenowców pewnie nie zabraknie niestety. Pierwsza podniosła się Tośka i to ona postanowiła wrócić do pokoju i jeżeli będzie to tylko możliwe zrobić to w tajemnicy przed matką. Paulina zgodziła się milcząco z decyzją przyjaciółki. Antonina wyszła z jadalni, dyskretnie rozglądając się w poszukiwaniu sylwetki swojej rodzicielki. Szczęście im dopisywało, zobaczyła bowiem Beatę pogrążoną w rozmowie z jakąś szatynką. Nie zastanawiając się już pobiegła przed siebie i po chwili wracała już z paczką w ozdobnym papierze w jednej ręce i niepozorną białą kopertą w drugiej.
Wchodząc do jadalni skinęła na przyjaciółkę, która natychmiast podniosła się ze swojego miejsca i podąrzyła za nią. Nieśmiało, bojąc się reakcji zebranych przy stole podeszły we dwie do braci Leto.
- Przepraszamy, ale chciałybyśmy przekazać dla was prezent od nas - blondynka położyła paczkę na stole.
- A tutaj jest list, który chciałabym abyście przeczytali - odezwała się cicho niebieskowłosa. -Bardzo mi na tym zależy - dodała.
**********************************************************************************
Beata w drodze do jadalni zauważyła młodą kobietę. Sprawiała wrażenie jak gdyby specjalnie na nią czekała, ponieważ na jej widok skierowała swoje kroki wprost do niej.
- Cześć- zaczepiła nieznajoma
- Dzień dobry - przywitała się Polka. Po chwili rozpoznała z kim rozmawia, jednak nie dała po sobie tego poznać ,zastanawiając się o co może chodzić.
- Ja już cię gdzieś widziałam - Bosanko zaczęła rozmowę.- Już wiem. Byłaś w Pradze.- dodała po chwili udając, że się zastanawiała.
Beata postanowiła pociągnąć rozmowę.
- To bardzo możliwe, bo właśnie wczoraj przyleciałam stamtąd - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Coraz bardziej pewna swoich podejrzeń, co do intencji szatynki, czekała na kolejne pytania. Nie myliła się, po chwili usłyszała kolejne.
- Jesteś czeszką? Bo sądząc, że twoje współtowarzyszki rozmawiały z kelnerem po angielsku nie jesteście z Bułgarii.
- Masz rację nie jesteśmy stąd, ale nie jesteśmy także z Czech. Jesteśmy z Polski. I uprzedzając twoje kolejne pytania powiem ci, że tak, przyjechałyśmy tu tak samo jak wy.
Vicky zaskoczona bezpośrednością kobiety postanowiła poczekać co ta ma do powiedzenia, gdyż widać było, że to nie koniec jej wypowiedzi.
- Nie jesteśmy psychopatkami śledzącymi zespół, po prostu postanowiłyśmy w ramach wakacji zwiedzić Europę, a że kochamy muzykę postanowiłyśmy połączyć to z koncertami Marsów. Przekaż więc Emmie, braciom Leto i swojemu Tomo, iż nic im z naszej strony nie grozi. Pozdrów ich ode mnie. Przekaż też, że w Pradze dali niezłego czadu. Bardzo nam się podobało. A młodszemu Leto życz szybkiego powrotu do pełni zdrowia. A teraz przepraszam, ale czekają na mnie.
Po tej dość długiej tyradzie, Beata pożegnała rozmówczynię skinieniem głowy i serdecznym uśmiechem. Po czym odwróciła się i otworzyła drzwi do jadalni. Na widok swoich podopiecznych zdołała tylko wykrzyknąć
- Antonina tym razem przesadziłyście.
Skruszone nastolatki natychmiast pojawiły się przy niej. Ponownie więc otworzyła wejście i wychodząc zwróciła się do zaskoczonych jej reakcją, członków zespołu:
- Kolejny raz przepraszam za nie.
Chwilę później po całej trójce nie było śladu w jadalni, po za paczką leżącą na stole i białą kopertą.
**********************************************************************************
Wszyscy siedzący przy stoliku Marsów popatrzyli na leżące na stole przedmioty.
- Otwórzcie - pierwsza odezwała się Emma.
- Jesteś pewna? - niepewnie odezwał się Shannon.
- Przecież to nie bomba, tylko prezent. No dobra sama otworzę.
Po tych słowach asystentka przysunęła paczkę w swoją stronę. Następnie zerwała ozdobny papier i otworzyła pudełko. Na widok zawartości wybuchła gromkim śmiechem. Reszta ekipy natychmiast podniosła się ze swoich miejsc i przez ramię blondynki zajrzała do pudełka. Ich reakcja była taka sama jak kobiety. Pudełko było bowiem po brzegi wypełnione słodyczami o znajomych nazwach " Mars", "Alibi" i "Attack".
- To najsłodszy prezent jaki otrzymaliśmy kiedykolwiek - podsumował Jared.
Emma podniosła następnie kopertę i z pytaniem w oczach pomachała nią przed nosami trójki mężczyzn.
- Który przeczyta?
- Wiesz co, nie mamy ochoty czytać kolejnych wyznań miłosnych od napalonych małolat. Mamy ich wszyscy serdecznie dość, więc jak chcesz to sama czytaj - wokalista skrzywił się z niesmakiem.
Emma czuła, że list jest bardzo ważny. Sądząc po minie dziewczyny, która im go zostawiła wnioskowała, że jest to co innego niż zwykle. Wzięła kopertę. Otworzyła list i zaczęła czytać. Z każdą chwilą jej oczy robiły się coraz bardziej szkliste. Gdy skończyła dość twardym głosem odezwała się:
- Powinniście to jednak przeczytać. Jeżeli tego nie zrobicie, to popełnicie poważny błąd - podała kartkę wokaliście i odeszła na bok.
Młodszy Leto zaskoczony nietypową reakcją swojej asystentki postanowił przeczytać list. Najpierw bezgłośnie, jednak po chwili robił to już głośno, chcąc aby wszyscy przy stole słyszeli go dokładnie.
___________________________________________________________________
Nie było mnie tutaj... Prawie pół roku .
Zbyt długa przerwa jak dla mnie.
No ale co.
Zabieramy się za pisanie i dodajemy dalej :D:D