13 marca 2012

Rozdział Drugi .

Kolejny przystanek, Bułgaria powitała je na lotnisku niezbyt przyjemną pogodą miały jednak nadzieję, że do czasu koncertu przejaśni się na tyle aby nie zmarzły na płycie stadionu. Tymczasem postanowiły odpocząć w hotelu.
Zbliżał się czas koncertu a aura nadal nie sprzyjała imprezie w plenerze, wiatr wzmagał się coraz bardziej. Tośka z Paulą chcąc upewnić się co do adresu weszły na stronę organizatora imprezy i wtedy ich oczom ukazała się wiadomość, w którą nawet nie chciały uwierzyć. 
" Z powodu niesprzyjających warunków pogodowych koncert zespołu Thirty Seconds to Mars w dniu dzisiejszym zostaje odwołany. Impreza zostaje przełożona na inny termin. Bilety zachowują swoją ważność."
 Czyli pierwsze spotkanie z członkami zespołu nie dojdzie do skutku a miały przecież właśnie dzisiaj przekazać do rąk chłopaków prezent. Antonina była zawiedziona. Bedzie musiała jeszcze trochę czasu potrzymać w tajemnicy swój plan przed jej najlepszą przyjaciółką, chociaż nigdy nie lubiała mieć przed Gold tajemnic, ten jeden jedyny raz nie miała odwagi pokazać jej swojego tajemiczego prezentu, który chciała dołączyć do oficjalnej paczki.
- To co robimy dziewczyny, koncert odwołany więc mamy cały wieczór przed sobą - Beata chciała chociaż w niewielkim stopniu zrekompensować córce i jej przyjaciółce dzisiejszy zawód. 
- Mamo, nie chce nam się dzisiaj już nic - Tośka z obrażoną miną spojrzała się w kierunku starszej brunetki.
- Beata, chyba lepiej zostać dzisiaj po prostu w hotelu - poparła druga zawiedziona nastolatka.
- Ok. Jeżeli faktycznie nie macie ochoty nigdzie wychodzić. Jednak proponuję pójść do jadalni i zjeść kolację.
Niechętnie dziewczyny zgodziły się z tym stwierdzeniem i podniosły do wyjścia. Były już przy wejściu do jadalni, kiedy kobieta przypomniała sobie o swoim telefonie. Wróciła więc do pokoju, przedtem każąc swoim podopiecznym poczekać na nią w sali przy stoliku. Miały także w tym czasie złożyć zamówienie u kelnera. Wychodząc do fojer hotelowego zauważyła znajomie wyglądającą blondynkę, która przyglądała się im z wyraźnym zaciekawieniem.
          **********************************************************************************


Bracia Leto siedzieli przy swoim stoliku. Obydwaj byli źli. Żaden z nich nie lubił sytuacji kiedy zmuszeni byli odwołać jakikolwiek koncert. Mieli wtedy poczucie, że zawiedli swoich fanów. Jared dodatkowo czuł się zrezygnowany gdyż jego plan w Pradze nie powiódł się.     
  Siedzieli w ciszy i czekali aż dołączą do nich pozostali. Pierwsza pojawiła się Emma. Po niej do stolika usiedli Tomo z Vicky.
Nagle Shannon zacząl dziwnie spoglądać w drugi koniec hotelowej jadalni. 
- Chyba z moimi oczami zaczyna być coś nie tak - szepnąl konspiracyjnie wpatrując się intensywnie przed siebie. - Bo albo mam przewidzenia, albo coś tu jest nie tak.
-  Szczerze mówiąc - Tomo postanowił podroczyć się z perkusistą - to biorąc pod uwagę twój wiek to wszystko jest możliwe. Wiesz pogarszanie wzroku, omamy to objawy starości - Chorwat zachichotał.
- To popatrzcie przed siebie i powiedzcie, że nie widzicie tam nic dziwnego - Starszy Leto nie zwrócił jednak uwagi na złośliwości kumpla.
- O kurwa. Ja chyba też mam problemy z oczami - Gitarzysta aż przetarł oczy z niedowierzenia.
- Co wy znowu we dwóch wymyśliliście - Emma z rezygnacją w głosie zróciła się do dziwnie zachowującej się dwójki.
- Vicky, pamiętasz naszą przygodę z Czech i późniejsze polowanie na trzy dziwne osóbki naszego wokalisty? - Tomo zaczął tłumaczyć swojej dziewczynie 
Ta tylko pokiwała głową na znak, że kojarzy. 
- No to popatrzcie wszyscy tam gdzie my się patrzymy i powiedzcie co widzicie.
- Dwie nastolatki siedzące przy stoliku i zamawiające coś u kelnera. - Odparła obojętnie Emma.
- Jedna wygląda dosyć nietypowo, jest niebieskowłosa - dodała Bosanko. - I raczej nie są stąd bo razmawiają z kelnerem po angielsku.
Na te słowa młodszy Leto, który do tej pory prawie nie zwracał uwagi na otoczenie gwałtownie podniósł głowę i spojrzał we wskazanym kierunku.
- To są te same małolaty - wyszeptał. - Ale brakuje wśród nich jeszcze jednej. 
- Mijałam ją , gdy wchodziłam - narzeczona gitarzysty opowiedziała o spotkaniu w holu hotelowym.
- To bardzo dziwne - Emma zaczęła węszyć - dwa różne państwa i w każdym są one. Lepiej uważać, bo z nimi może być coś nie tak.
- Mam pomysł, wrócę do holu i może uda mi się porozmawiać z tamtą dziewczyną - zaproponowała Vicky. - Mnie raczej nie rozpozna, więc spróbuję wybadać o co może chodzić.
Podniosła się ze swojego miejsca i zanim ktokolwiek zdążył zareagować na jej pomysł, drzwi jadalni zamykały się za nią.


**********************************************************************************


 Silver i Gold czekały na realizację swojego zamówienia rozglądając się ciekawie po sali. Nagle spojrzały się na siebie i zgodnie pokiwały głowami. Bez niepotrzebnych słów wiedziały, że taka okazja już nigdy później się nie zdarzy. Miały niepowtarzalną okazję przekazać swoje prezenty dla zespołu bez wielu ciekawskich spojrzeń i niezbyt przychylnych komentarzy innych fanów, a przede wszystkim fangirlsów, których na spotkaniach goldenowców pewnie nie zabraknie niestety. Pierwsza podniosła się Tośka i to ona postanowiła wrócić do pokoju i jeżeli będzie to tylko możliwe zrobić to w tajemnicy przed matką. Paulina zgodziła się milcząco z decyzją przyjaciółki. Antonina wyszła z jadalni, dyskretnie rozglądając się w poszukiwaniu sylwetki swojej rodzicielki. Szczęście im dopisywało, zobaczyła bowiem Beatę pogrążoną w rozmowie z jakąś szatynką. Nie zastanawiając się już pobiegła przed siebie i po chwili wracała już z paczką w ozdobnym papierze w jednej ręce i niepozorną białą kopertą w drugiej. 
 Wchodząc do jadalni skinęła na przyjaciółkę, która natychmiast podniosła się ze swojego miejsca i podąrzyła za nią. Nieśmiało, bojąc się reakcji zebranych przy stole podeszły we dwie do braci Leto. 
- Przepraszamy, ale chciałybyśmy przekazać dla was prezent od nas - blondynka położyła paczkę na stole.
- A tutaj jest list, który chciałabym abyście przeczytali - odezwała się cicho niebieskowłosa. -Bardzo mi na tym zależy - dodała.
    **********************************************************************************


Beata w drodze do jadalni zauważyła młodą kobietę. Sprawiała wrażenie jak gdyby specjalnie na nią czekała, ponieważ na jej widok skierowała swoje kroki wprost do niej.
 - Cześć- zaczepiła nieznajoma
- Dzień dobry - przywitała się Polka. Po chwili rozpoznała z kim rozmawia, jednak nie dała po sobie tego poznać ,zastanawiając się o co może chodzić.
- Ja już cię gdzieś widziałam - Bosanko zaczęła rozmowę.- Już wiem. Byłaś w Pradze.- dodała po chwili udając, że się zastanawiała. 
Beata postanowiła pociągnąć rozmowę.
- To bardzo możliwe, bo właśnie wczoraj przyleciałam stamtąd - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Coraz bardziej pewna swoich podejrzeń, co do intencji szatynki, czekała na kolejne pytania. Nie myliła się, po chwili usłyszała kolejne.
- Jesteś czeszką? Bo sądząc, że twoje współtowarzyszki rozmawiały z kelnerem po angielsku nie jesteście z Bułgarii.
- Masz rację nie jesteśmy stąd, ale nie jesteśmy także z Czech. Jesteśmy z Polski. I uprzedzając twoje kolejne pytania powiem ci, że tak, przyjechałyśmy tu tak samo jak wy. 
Vicky zaskoczona bezpośrednością kobiety postanowiła poczekać co ta ma do powiedzenia, gdyż widać było, że to nie koniec jej wypowiedzi.
- Nie jesteśmy psychopatkami śledzącymi zespół, po prostu postanowiłyśmy w ramach wakacji zwiedzić Europę, a że kochamy muzykę postanowiłyśmy połączyć to z koncertami Marsów. Przekaż więc Emmie, braciom Leto i swojemu Tomo, iż nic im z naszej strony nie grozi. Pozdrów ich ode mnie. Przekaż też, że w Pradze dali niezłego czadu. Bardzo nam się podobało. A młodszemu Leto życz szybkiego powrotu do pełni zdrowia. A teraz przepraszam, ale czekają na mnie. 
 Po tej dość długiej tyradzie, Beata pożegnała rozmówczynię skinieniem głowy i serdecznym uśmiechem. Po czym odwróciła się i otworzyła drzwi do jadalni. Na widok swoich podopiecznych zdołała tylko wykrzyknąć
- Antonina tym razem przesadziłyście.
Skruszone nastolatki natychmiast pojawiły się przy niej. Ponownie więc otworzyła wejście i wychodząc zwróciła się do zaskoczonych jej reakcją, członków  zespołu:
- Kolejny raz przepraszam za nie.
Chwilę później po całej trójce nie było śladu w jadalni, po za paczką leżącą na stole i białą kopertą.


**********************************************************************************


 Wszyscy siedzący przy stoliku Marsów popatrzyli na leżące na stole przedmioty.
- Otwórzcie - pierwsza odezwała się Emma.
- Jesteś pewna? - niepewnie odezwał się Shannon.
- Przecież to nie bomba, tylko prezent. No dobra sama otworzę.
Po tych słowach asystentka przysunęła paczkę w swoją stronę. Następnie zerwała ozdobny papier i otworzyła pudełko. Na widok zawartości wybuchła gromkim śmiechem. Reszta ekipy natychmiast podniosła się ze swoich miejsc i przez ramię blondynki zajrzała do pudełka. Ich reakcja była taka sama jak kobiety. Pudełko było bowiem po brzegi wypełnione słodyczami o znajomych nazwach " Mars", "Alibi" i "Attack".
- To najsłodszy prezent jaki otrzymaliśmy kiedykolwiek - podsumował Jared.
Emma podniosła następnie kopertę i z pytaniem w oczach pomachała nią przed nosami trójki mężczyzn.
- Który przeczyta?
- Wiesz co, nie mamy ochoty czytać kolejnych wyznań miłosnych od napalonych małolat. Mamy ich wszyscy serdecznie dość, więc jak chcesz to sama czytaj - wokalista skrzywił się z niesmakiem.
Emma czuła, że list jest bardzo ważny. Sądząc po minie dziewczyny, która im go zostawiła wnioskowała, że jest to co innego niż zwykle. Wzięła kopertę. Otworzyła list i zaczęła czytać. Z każdą chwilą jej oczy robiły się coraz bardziej szkliste. Gdy skończyła dość twardym głosem odezwała się: 
- Powinniście to jednak przeczytać. Jeżeli tego nie zrobicie, to popełnicie poważny błąd - podała kartkę wokaliście i odeszła na bok.
Młodszy Leto zaskoczony nietypową reakcją swojej asystentki postanowił przeczytać list. Najpierw bezgłośnie, jednak po chwili robił to już głośno, chcąc aby wszyscy przy stole słyszeli go dokładnie.
___________________________________________________________________
Nie było mnie tutaj... Prawie pół roku .
Zbyt długa przerwa jak dla mnie.
No ale co. 

Zabieramy się za pisanie i dodajemy dalej :D:D 

27 listopada 2011

Rozdział Pierwszy .

Trzy tygodnie później:


Dwie nastolatki niecierpliwie rozglądały się po sali odlotów na lotnisku w Gdańsku, właśnie rozpoczynała się ich ponad dwumiesięczna przygoda. Miały zwiedzać Europę, podążając szlakiem koncertów swojego ulubionego zespołu. Oczywiście oprócz zwiedzania miast, miały być na każdym koncercie i na każdym możliwym spotkaniu ze swoimi idolami. Towarzyszyła im w tej przygodzie Beata, mama Antoniny, zwanej przez znajomych po prostu Tośką albo "Silver" z racji tego, że była wiecznie w ruchu i dłuższe siedzenie w jednym miejscu po prostu ją męczyło. Tak też było i teraz. Cały czas podrygiwała, kręciła się niecierpliwie i co chwila zadawała pytanie.  "Kiedy w końcu ruszymy się stąd?" 
Beata ze śmiechem przygłądała się dziewczynom, chociaż sama w duchu nie mogła się doczekać kiedy ruszą ku swojej przygodzie i zastanawiała się co może je spotkać podczas tej podróży.Przede wszystkim chciała zapomnieć o wszystkim co zostawiła w domu, nabrać do tego dystansu i może nauczyć się z powrotem śmiać i być zwyczajnie szczęśliwą. Pomyślała też o córce, to dla niej chciała powrotu do normalności i beztroskiego bycia nastolatką. 
 W końcu ktoś przez  megafon ogłosił, że pasażerowie ich samolotu są proszeni do odprawy i po kilku minutach cała trójka siedziała już na swoich miejscach i zapinała pasy.Podróż trwała około dwóch godzin, następnie odbiór bagaży i droga do hotelu zajęła im kolejną godzinę. Już w pokoju hotelowym nastolatki z charakterystycznym piskiem zaczęły wybierać sobie miejsce do spania. Pokój był dosyć duży i choć stały tam trzy łóżka było tam jeszcze sporo miejsca na to, żeby nie przeszkadzały sobie nawzajem. Tośka z wrodzoną gracją rzuciła się na łóżko a włosy które do tej pory miała skrzętnie schowane pod męskim kapeluszem rosypały się na poduszce. Na ich widok Paula zamarła z przerażenia, a Beata ze śmiechem podziwiała nowy kolor na głowie córki.
- Silver co ci się stało z włosami? To jakaś nowa odmiana siwizny? - przyjaciółka przygłądała się włosom Antoniny.
- Gold o co ci chodzi.Po pierwsze to one nie są siwe tylko niebieskie, a po drugie mi się bardzo podobają i pasują do mnie. - dziewczyna spojrzała na koleżankę i pokazała jej język.
- To masz gwarancję, że nie pozostaniesz nie zauważona. Czyżbyś pozazdrościła naszemu kochanemu " Roślince" jego zimowego koloru? 
Tośka zerwała się z łóżka z miną obrażonego trzylatka, popatrzyła spod przymrużonych powiek na współlokatorkę i wysyczała: - On miał na głowie smerfa a ja mam błękit paryski, więc... 
- OK, spokój dziewczyny, ogłaszam zawieszenie broni między Silver i Gold a jako potwierdzenie zawartego paktu proponuję przebranie się i wyjście na jakiś dobry obiadek - przerwała sprzeczkę wiszącą w powietrzu kobieta.  
  Po pól godzinie cała trójka była gotowa do wyjścia. Idąc korytarzem najstarsza z nich przyglądała się pozostałym jak przepychając się spierają co lepsze pizza czy może Mc'Donalds. W momencie gdy dochodziły już do zakrętu Beata zobaczyła trzech mężczyzn zbliżających sie w ich stronę i jednocześnie kątem oka zauważyła, że Paula popchnięta przez Tośkę potyka się. Zanim jednak zdążyła zareagować w jakikolwiek sposób dziewczyna wylądowała pupą na podłodze a co gorsze nosem prosto w buty jednego z mężczyzn. Wszyscy staneli zaskoczeni. Sytuacja była komiczna. Nastolatka przy pomocy koleżanki podnosiła się z podłogi i otrzepując się kątem oka spojrzała na swoją ofiarę. Jej mina wyrażała lekką konsternację. 
- Fajne buty - wyszeptała tylko nie podnosząc głowy i natychmiast złapawszy drugą za rękę rzuciła się do ucieczki i konspiracyjnym szeptem dodała do koleżanki - Jaki obciach , to ONI. 
Kobieta spojrzała na twarze mężczyzn i w tej samej chwili zrozumiała zachowanie przyjaciółek. Poczuła jak ogarnia ją wesołość, jednak zdusiła śmiech w środku i z pełną powagą na twarzy odezwała się do tego który stał się przypadkową ofiarą napaści. 
- Przepraszam, one naprawdę nie zrobiły tego specjalnie.- Mówiąc to słyszła w oddali głośny śmiech dziewcząt.- W tym wieku to normalne, że rozpiera je energia. - dodała jeszcze i pospiesznie oddaliła się a gdy była pewna, że nikt z tamtej trójki już jej nie widzi sama wybuchła głośnym śmiechem. Podeszła do czekającej córki i jej przyjaciółki. 
- No to możecie powiedzieć, że macie zaliczone pierwsze spotkanie z Marsami.
- Ja to nawet z bliska zapoznałam się z butami wokalisty - dodała śmiejąc się Paula.
- Taaa, a ich miny na takie powitanie bezcenne - wtrąciła swoje trzy grosze Tośka.
W znakomitych humorach wyszły z hotelu i udały się na poszukiwanie lokalu w którym mogłyby zjeść posiłek.


      Od samego rana w pokoju hotelowym Beaty panowała szalona atmosfera. Piętnastolatki podekscytowane dzisiejszym koncertem cały czas biegały, wyciągały z walizek  coraz to nowe ciuchy sprawdzając czy aby to co wybrały jeszcze w Polsce na koncert to najlepszy wybór. Nie chciały nawet podczas śniadania uspokoić się. W końcu kobieta stwierdziła, że dalej tego nie wytrzyma, więc pomimo iż wcześniej planowały  na miejsce koncertu udać się późnym popołudniem zaproponowała wyjście o 12:00. 
Droga z hotelu na miejsce zajęła im pieszo około godziny. Weszły więc na plac. Tośka i Paula natychmiast zaczęły ciągnąć ją do ich sektora, a później pod same barierki przy scenie. 
- Udało nam się, udało- krzyczały rozentuzjazmowane nastolatki skacząc i klaszcząc. Na scenie grały jakieś mniej znane zespoły ale ludzie, którzy byli na placu bawili się w najlepsze. Beata rozejrzała się się ciekawie po zebranych. Zauważyła kilka sporych grup z Polski. Po strojach i gadżetach domyśliła się, że jest to w większości Echelon, ale i była grupa dziewcząt ubranych w dość wyzywający sposób. Krótkie spódniczki, szpilki i bluzki z głębokimi dekoldami. Stroje pasowały bardziej do dyskoteki niż na plenerowy koncert rockowy. Paula z Tośką, też je zauważyły i z obrzydzeniem na twarzach zaczęły komentować.
- No, żesz. Silver zobacz te to nawet tutaj są.
- Co poradzić, przecież nie zabijesz bo dosyć, że ręce sobie pobrudzisz to jeszcze cię zamknął i do końca życia szlaban na koncerty Batonów dostaniesz.
- Hej mamo- dziewczyna odwróciła się do Beaty- Nie masz przy sobie jakiejś puszki z farbą?
- Puszki z farbą?- zdziwiła się brunetka.
- A po co Ci?
- No wiesz, takiej do graffity- zaczęła tłumaczyć Tośka- Bo jak masz to wzięłabym i spryskała im te ich puste główki, to chociaż nasze chłopaki z daleka wiedzieli by, które miejsca omijać. 
Po takim wytłumaczeniu cała trójka wybuchła śmiechem. 
W końcu doczekały się występu, na który czekały. Pomimo gorszej, widocznej kondycji wokalisty, występ podobał się im wyjątkowo. Nastolatki z przejęciem wpatrywały się w scenę. Żywo reagowały na każdy utwór. Śpiewały razem z wokalistą i śmiały się z jego zabawnych dialowgów z publicznością. 
Po skończonej imprezie na drodze do swojego hotelu pomimo widocznego zmęczenia, nadal rozpierała je energia. Beata szła i cieszyła się z podjętej decyzji na spędzenie wakacji. "Antonina zachowuje się jak normalna piętnastolatka, zapomniała choć tutaj o swoim smutku." 


       **********************************************************************************


30 minut przed występem 30 STM na backstage. 


Tomo ukryty przed fanami, zebranymi po drugiej stronie barierek, stał spokojnie palił papierosa i obserwował zebranych. Nagle przy samych barierkach w pierwszym rzędzie zauważył dwie znajomo wyglądające nastolatki. Na ich widok uśmiechnął się przypominając sobie  wczorajszy powrót do hotelu. Do późna dokuczali Jaredowi z powodu jego przygody w holu i miny gdy najstarsza ze spotkanych wtedy dziewczyn przepraszała go, a potem usłyszeli jej śmiech jak dołączyła do uciekinierek. Żałowali tylko z Shannonem, że nie mogli wiedzeć co powiedziała do Jay'a dziewczyna podnosząc się. Gdy podszedł do niego perkusista, ze śmiechem zapytał go:
- Pamiętasz te dziewczyny z wczoraj?
- Te co o mało naszego młodego nie przewróciły? No kojarzę, a co?
- To wiesz, że to są nasze fanki?
- A ty Tomo skąd wiesz? Jasnowidzem zostałeś, czy co?
- Raczej czy co. Popatrz przed siebie. Widzisz? Tam stoją. 
- O kurde, chodź pokażemy młodemu jak nic się ucieszy- roześmiał się starszy Leto.
Będąc już na scenie, przed już samym występem Zwierzak podszedł do Jareda.
- Młody spójrz na prawą stronę publiczności, pierwszy rząd przy samej barierce. 
- O fuck! To ta z wczoraj.
- Są tu obydwie, te młodsze. Druga, to ta w króliku na głowie i niebieskich włosach. 
- Ale poczekaj, jak są dwie to musi być i ta co nas przepraszała. Widziałeś ją?
- Nie. Ani ja, ani Tomo jej nie zauważyliśmy. Ale te dwie to na pewno Echelonki, bo zobacz na ich emblematy.Czyli jednym słowem chłopie, miałeś wczoraj cholerne szczęście. 
Jared słuchając brata potakiwał głową, ale nadal rozglądał się po twarzach w sąsiedztwie nastolatek i w pewnym momencie uśmiechnął się. 
- Jest, ona też jest. 
Odwrócił się do ochroniarza i z tryumfującym uśmiechem zaczął mu coś tłumaczyć na ucho, wskazując w kierunku widowni. W jego głowie pojawił się plan poznainia tych trzech dziewczyn. Ostatnia piosenka wieczoru, zaczęło się wybieranie fanów na scenę. Jared  w duchu odliczał czas do chwili kiedy ją znowu ujrzy. Jednak ochroniarz pokiwał tylko z rezygnacją, że nie udało mu się wykonać prośby.
______________________
Be proud. Dodałam nowy rozdział na bloga. Amen.
Żeby teraz coś dodać trzeba napisać dalszy ciąg :DD

3 listopada 2011

Prolog .

- Paula, Tośka pozwólcie do nas na chwilę.- padło z kuchni. 
Po chwili dwie piętnastolatki weszły do pomieszczenia w którym siedzieli rodzice Pauliny wraz z matką Tośki z tajemniczymi minami.
- Antonino rozmawiałam już z rodzicami Paulii, a teraz ty jej przekaż nowinę. Tylko proszę zachowajcie się w możliwie jak najspokojniejszy sposób.- Beata z tajemniczym uśmiechem skierowanym do brunetki, zwróciła się do córki.
- To tak - zaczęła Tośka -mam coś dla ciebie- dodała, podając koleżance kopertę.
-Co to jest? -padło niepewne pytanie.
- Sama zobacz - zaśmiała się Beata - nie bój się to nie gryzie, raczej powinno ci sie spodobać.
Paulina z ciekawością otworzyła pakunek i wyjęła z niego niewielki kartonik ze smyczą. Jej oczy w tym samym momencie zrobiły się ogromne z zaskoczenia i niedowierzając spojrzała pytająco na swoich rodziców, którzy na widok jej miny roześmieli się i pokiwali głowami potwierdzając w ten sposób podejrzenia dziewczyny.
- Zabieram cię z mamą na wakacyjną wycieczkę po Europie z Marsami - zawołała wesoło Tośka. - Tylko mi nie mów, że nie chcesz jechać. Mam już opracowany cały plan podróży i naprawdę nie mam ochoty zmieniać już w nim nic. - dodała wesoło widząc, że przyjaciółka nadal nie może nic z siebie wydobyć z zaskoczenie, patrząc co chwila to na trzymany przedmiot w rekach, to na dorosłych siedzących przy stole i na swoją przyjaciółkę.
Nagle z jej gardła wydobył się przeraźliwy pisk, a potem Paula złapała za ręce przyjaciółkę i zaczęła swój szalony taniec szczęścia po całej kuchni, śmiejąc się i krzycząc na  zmianę " dziękuję, dziękuję" i " nie wierzę".

__________________________________
Zaczynamy od nowa .
Nowe opowiadanie, nowe okoliczności.

Ayumi . < 3


30 września 2011

Ogłoszenia Parafialne .

Więc, chciałam napisać tylko, że niedługo z bloga zniknie obecne opowiadanie.
Zaczęłam pisać nowe, a na to nie mam pomysłów ...
Nie ma sensu chyba pisać nic więcej.
See you soon : >

                                                                       Ayumi .