Trzy tygodnie później:
Dwie nastolatki niecierpliwie rozglądały się po sali odlotów na lotnisku w Gdańsku, właśnie rozpoczynała się ich ponad dwumiesięczna przygoda. Miały zwiedzać Europę, podążając szlakiem koncertów swojego ulubionego zespołu. Oczywiście oprócz zwiedzania miast, miały być na każdym koncercie i na każdym możliwym spotkaniu ze swoimi idolami. Towarzyszyła im w tej przygodzie Beata, mama Antoniny, zwanej przez znajomych po prostu Tośką albo "Silver" z racji tego, że była wiecznie w ruchu i dłuższe siedzenie w jednym miejscu po prostu ją męczyło. Tak też było i teraz. Cały czas podrygiwała, kręciła się niecierpliwie i co chwila zadawała pytanie. "Kiedy w końcu ruszymy się stąd?"
Beata ze śmiechem przygłądała się dziewczynom, chociaż sama w duchu nie mogła się doczekać kiedy ruszą ku swojej przygodzie i zastanawiała się co może je spotkać podczas tej podróży.Przede wszystkim chciała zapomnieć o wszystkim co zostawiła w domu, nabrać do tego dystansu i może nauczyć się z powrotem śmiać i być zwyczajnie szczęśliwą. Pomyślała też o córce, to dla niej chciała powrotu do normalności i beztroskiego bycia nastolatką.
W końcu ktoś przez megafon ogłosił, że pasażerowie ich samolotu są proszeni do odprawy i po kilku minutach cała trójka siedziała już na swoich miejscach i zapinała pasy.Podróż trwała około dwóch godzin, następnie odbiór bagaży i droga do hotelu zajęła im kolejną godzinę. Już w pokoju hotelowym nastolatki z charakterystycznym piskiem zaczęły wybierać sobie miejsce do spania. Pokój był dosyć duży i choć stały tam trzy łóżka było tam jeszcze sporo miejsca na to, żeby nie przeszkadzały sobie nawzajem. Tośka z wrodzoną gracją rzuciła się na łóżko a włosy które do tej pory miała skrzętnie schowane pod męskim kapeluszem rosypały się na poduszce. Na ich widok Paula zamarła z przerażenia, a Beata ze śmiechem podziwiała nowy kolor na głowie córki.
- Silver co ci się stało z włosami? To jakaś nowa odmiana siwizny? - przyjaciółka przygłądała się włosom Antoniny.
- Gold o co ci chodzi.Po pierwsze to one nie są siwe tylko niebieskie, a po drugie mi się bardzo podobają i pasują do mnie. - dziewczyna spojrzała na koleżankę i pokazała jej język.
- To masz gwarancję, że nie pozostaniesz nie zauważona. Czyżbyś pozazdrościła naszemu kochanemu " Roślince" jego zimowego koloru?
Tośka zerwała się z łóżka z miną obrażonego trzylatka, popatrzyła spod przymrużonych powiek na współlokatorkę i wysyczała: - On miał na głowie smerfa a ja mam błękit paryski, więc...
- OK, spokój dziewczyny, ogłaszam zawieszenie broni między Silver i Gold a jako potwierdzenie zawartego paktu proponuję przebranie się i wyjście na jakiś dobry obiadek - przerwała sprzeczkę wiszącą w powietrzu kobieta.
Po pól godzinie cała trójka była gotowa do wyjścia. Idąc korytarzem najstarsza z nich przyglądała się pozostałym jak przepychając się spierają co lepsze pizza czy może Mc'Donalds. W momencie gdy dochodziły już do zakrętu Beata zobaczyła trzech mężczyzn zbliżających sie w ich stronę i jednocześnie kątem oka zauważyła, że Paula popchnięta przez Tośkę potyka się. Zanim jednak zdążyła zareagować w jakikolwiek sposób dziewczyna wylądowała pupą na podłodze a co gorsze nosem prosto w buty jednego z mężczyzn. Wszyscy staneli zaskoczeni. Sytuacja była komiczna. Nastolatka przy pomocy koleżanki podnosiła się z podłogi i otrzepując się kątem oka spojrzała na swoją ofiarę. Jej mina wyrażała lekką konsternację.
- Fajne buty - wyszeptała tylko nie podnosząc głowy i natychmiast złapawszy drugą za rękę rzuciła się do ucieczki i konspiracyjnym szeptem dodała do koleżanki - Jaki obciach , to ONI.
Kobieta spojrzała na twarze mężczyzn i w tej samej chwili zrozumiała zachowanie przyjaciółek. Poczuła jak ogarnia ją wesołość, jednak zdusiła śmiech w środku i z pełną powagą na twarzy odezwała się do tego który stał się przypadkową ofiarą napaści.
- Przepraszam, one naprawdę nie zrobiły tego specjalnie.- Mówiąc to słyszła w oddali głośny śmiech dziewcząt.- W tym wieku to normalne, że rozpiera je energia. - dodała jeszcze i pospiesznie oddaliła się a gdy była pewna, że nikt z tamtej trójki już jej nie widzi sama wybuchła głośnym śmiechem. Podeszła do czekającej córki i jej przyjaciółki.
- No to możecie powiedzieć, że macie zaliczone pierwsze spotkanie z Marsami.
- Ja to nawet z bliska zapoznałam się z butami wokalisty - dodała śmiejąc się Paula.
- Taaa, a ich miny na takie powitanie bezcenne - wtrąciła swoje trzy grosze Tośka.
W znakomitych humorach wyszły z hotelu i udały się na poszukiwanie lokalu w którym mogłyby zjeść posiłek.
Od samego rana w pokoju hotelowym Beaty panowała szalona atmosfera. Piętnastolatki podekscytowane dzisiejszym koncertem cały czas biegały, wyciągały z walizek coraz to nowe ciuchy sprawdzając czy aby to co wybrały jeszcze w Polsce na koncert to najlepszy wybór. Nie chciały nawet podczas śniadania uspokoić się. W końcu kobieta stwierdziła, że dalej tego nie wytrzyma, więc pomimo iż wcześniej planowały na miejsce koncertu udać się późnym popołudniem zaproponowała wyjście o 12:00.
Droga z hotelu na miejsce zajęła im pieszo około godziny. Weszły więc na plac. Tośka i Paula natychmiast zaczęły ciągnąć ją do ich sektora, a później pod same barierki przy scenie.
- Udało nam się, udało- krzyczały rozentuzjazmowane nastolatki skacząc i klaszcząc. Na scenie grały jakieś mniej znane zespoły ale ludzie, którzy byli na placu bawili się w najlepsze. Beata rozejrzała się się ciekawie po zebranych. Zauważyła kilka sporych grup z Polski. Po strojach i gadżetach domyśliła się, że jest to w większości Echelon, ale i była grupa dziewcząt ubranych w dość wyzywający sposób. Krótkie spódniczki, szpilki i bluzki z głębokimi dekoldami. Stroje pasowały bardziej do dyskoteki niż na plenerowy koncert rockowy. Paula z Tośką, też je zauważyły i z obrzydzeniem na twarzach zaczęły komentować.
- No, żesz. Silver zobacz te to nawet tutaj są.
- Co poradzić, przecież nie zabijesz bo dosyć, że ręce sobie pobrudzisz to jeszcze cię zamknął i do końca życia szlaban na koncerty Batonów dostaniesz.
- Hej mamo- dziewczyna odwróciła się do Beaty- Nie masz przy sobie jakiejś puszki z farbą?
- Puszki z farbą?- zdziwiła się brunetka.
- A po co Ci?
- No wiesz, takiej do graffity- zaczęła tłumaczyć Tośka- Bo jak masz to wzięłabym i spryskała im te ich puste główki, to chociaż nasze chłopaki z daleka wiedzieli by, które miejsca omijać.
Po takim wytłumaczeniu cała trójka wybuchła śmiechem.
W końcu doczekały się występu, na który czekały. Pomimo gorszej, widocznej kondycji wokalisty, występ podobał się im wyjątkowo. Nastolatki z przejęciem wpatrywały się w scenę. Żywo reagowały na każdy utwór. Śpiewały razem z wokalistą i śmiały się z jego zabawnych dialowgów z publicznością.
Po skończonej imprezie na drodze do swojego hotelu pomimo widocznego zmęczenia, nadal rozpierała je energia. Beata szła i cieszyła się z podjętej decyzji na spędzenie wakacji. "Antonina zachowuje się jak normalna piętnastolatka, zapomniała choć tutaj o swoim smutku."
**********************************************************************************
30 minut przed występem 30 STM na backstage.
Tomo ukryty przed fanami, zebranymi po drugiej stronie barierek, stał spokojnie palił papierosa i obserwował zebranych. Nagle przy samych barierkach w pierwszym rzędzie zauważył dwie znajomo wyglądające nastolatki. Na ich widok uśmiechnął się przypominając sobie wczorajszy powrót do hotelu. Do późna dokuczali Jaredowi z powodu jego przygody w holu i miny gdy najstarsza ze spotkanych wtedy dziewczyn przepraszała go, a potem usłyszeli jej śmiech jak dołączyła do uciekinierek. Żałowali tylko z Shannonem, że nie mogli wiedzeć co powiedziała do Jay'a dziewczyna podnosząc się. Gdy podszedł do niego perkusista, ze śmiechem zapytał go:
- Pamiętasz te dziewczyny z wczoraj?
- Te co o mało naszego młodego nie przewróciły? No kojarzę, a co?
- To wiesz, że to są nasze fanki?
- A ty Tomo skąd wiesz? Jasnowidzem zostałeś, czy co?
- Raczej czy co. Popatrz przed siebie. Widzisz? Tam stoją.
- O kurde, chodź pokażemy młodemu jak nic się ucieszy- roześmiał się starszy Leto.
Będąc już na scenie, przed już samym występem Zwierzak podszedł do Jareda.
- Młody spójrz na prawą stronę publiczności, pierwszy rząd przy samej barierce.
- O fuck! To ta z wczoraj.
- Są tu obydwie, te młodsze. Druga, to ta w króliku na głowie i niebieskich włosach.
- Ale poczekaj, jak są dwie to musi być i ta co nas przepraszała. Widziałeś ją?
- Nie. Ani ja, ani Tomo jej nie zauważyliśmy. Ale te dwie to na pewno Echelonki, bo zobacz na ich emblematy.Czyli jednym słowem chłopie, miałeś wczoraj cholerne szczęście.
Jared słuchając brata potakiwał głową, ale nadal rozglądał się po twarzach w sąsiedztwie nastolatek i w pewnym momencie uśmiechnął się.
- Jest, ona też jest.
Odwrócił się do ochroniarza i z tryumfującym uśmiechem zaczął mu coś tłumaczyć na ucho, wskazując w kierunku widowni. W jego głowie pojawił się plan poznainia tych trzech dziewczyn. Ostatnia piosenka wieczoru, zaczęło się wybieranie fanów na scenę. Jared w duchu odliczał czas do chwili kiedy ją znowu ujrzy. Jednak ochroniarz pokiwał tylko z rezygnacją, że nie udało mu się wykonać prośby.
______________________
Be proud. Dodałam nowy rozdział na bloga. Amen.
Żeby teraz coś dodać trzeba napisać dalszy ciąg :DD
Ojeeej, ale fajnie, że dodałaś. Czekała i czekałam i się doczekałam. Życzę miłego dalszego pisania hehehe. GabryCHa ; ]
OdpowiedzUsuńAaa genialne. Chcę jeszcze! :D
OdpowiedzUsuńMab Mouldheel chce wiecej, jest glodna rozdzialow! Imperio!
OdpowiedzUsuń